Poniższy zestaw pytań nie został przygotowany przez psychologa (kiedyś z jednym byłem, ale to się chyba nie liczy…?). Odpowiedzi nie są punktowane, wyniki nie są komentowane. Test ma charakter konfrontatywny: wypełnijcie go, każdy oddzielnie, zaznaczając gotowe warianty lub dopisując własne. Wytypujcie, jak brzmią odpowiedzi drugiej strony. Potem porównajcie wyniki. Jeśli Wam mało, wymyślcie kolejne pytania dotyczące codzienności związku. Zapewniam, że takie doświadczenie może być bardzo pouczające. Wnioski i interpretacja wyników we własnym zakresie. Wobec niemiarodajności ankiety wszelkie roszczenia pod adresem autora wykluczone.
wtorek, 24 stycznia 2012
50 powodów dla których warto być gejem
• Na każdą randkę wkładasz odpowiednią bieliznę.
• Rozumiesz subtelne różnice między przynajmniej dwudziestoma gatunkami wódek.
• Doceniasz ogromne znaczenie dobrego (lub złego) oświetlenia.
• Nawet w tłumie potrafisz rozpoznać perukę z odległości 50 metrów.
• Rozumiesz subtelne różnice między przynajmniej dwudziestoma gatunkami wódek.
• Doceniasz ogromne znaczenie dobrego (lub złego) oświetlenia.
• Nawet w tłumie potrafisz rozpoznać perukę z odległości 50 metrów.
Kobieta najlepszym przyjacielem geja
Jak wiadomo, kobieta bywa najlepszym przyjacielem geja. W obecnym, zmaskulinizowanym świecie, nie mamy ich zbyt wiele, nie mówiąc już o tym, że od czasu do czasu zdrowo jest odpocząć od widoku zabójczo przystojnych samców, tudzież od lubianych wprawdzie ale męczących chwilami koleżanek. A któż ukoi rozdartą duszę zakochanego czy samotnego geja lepiej niż kobieta, której problemy tak bardzo są bliskie jego własnym, to nie penis robi roznice?
Ach, co to był za gejowski ślub...
Nie tak dawno zostałem w rozmowie zapytany, dlaczego moim zdaniem mało które gejowskie związki przetrzymują więcej niż trzy lata. Czy jesteśmy tak mało stali w uczuciach, że nie potrafimy wypracować dłuższego stażu? Może nasza zmienność zmusza nas do szukania coraz to nowych wrażeń i znajomości? Przecież małżeństwa heteroseksualne wytrzymują ze sobą o wiele dłużej, potrafią się zgrać i przez długie lata budować w miarę harmonijnie rozwijające się rodziny. Czy to możliwe, że gwarantem związku jest jego formalizacja? Czy fakt podpisania oficjalnego glejtu może w większym stopniu scalić dwoje ludzi? I czy to nie dlatego powinniśmy dążyć do zalegalizowania naszych związków?
Dwa światy dwa smutki
Tak niedawno świętowaliśmy Sylwestra, Nowy Rok, stulecie, tysiąclecie, a tu proszę: styczeń się kończy. Ani się obejrzymy, a znów nadejdzie Boże Narodzenie. Ogólnoświatowa kampania nie odniosła w moim przypadku pożądanego skutku, bo wcale jakoś nie czuję jakbym wkroczył w nowe milenium. Ale może dlatego, że problemy pozostały te same, i nawet ci, którzy ruszają do finiszu ku Europie, pozostają jak dotąd nieczuli na problemy pielęgniarek, a także - co jeszcze smutniejsze - chorych. Pomysł, aby pozamykać po południu i na weekendy pogotowie ratunkowe bardzo mi się podoba. Tylko dlaczego, skoro ambulatorium otrzymuje żebracze 10 złotych (słownie: złotych dziesięć!) na godzinę działalności, kasę chorych w moim rodzinnym mieście stać jednocześnie na ustrajanie sobie trzeciego budynku, bo urzędnikom w dwóch dotychczasowych willach już za ciasno? Swoją drogą powstał nowy gejowski portal chłopcy. Dobrze zaczynają, zobaczymy jak się będzie rozwijał...
Gejowska pornografia
W zasadzie lubię pornografię. Towarzyszyła mi niemal na całej drodze życia i bardzo się do niej przywiązałem. Czasami wracam po nowe sex filmy na moje ulubione strony. W przeciwieństwie do facetów nie narzeka na zmęczenie i bóle głowy. Tyle tylko, że może się podrzeć, zaplamić lub skasować, ale to już zależy wyłącznie ode mnie. Nie pomija milczeniem tematów, o których zwykle się milczy, i choć przyznaję, że nie świadczy to automatycznie o jej nieocenionych walorach edukacyjnych, to bywa przydatna i potrafi odpowiadać na niewygodne pytania.
Statywy do mikrofonu
Na Canal+ jest regularnie nadawany krótki programik o nazwie "Łapu capu" - zazwyczaj bardzo śmieszny. Autorzy "Łapu capu" skrupulatnie dokumentują wpadki dziennikarzy i prezenterów telewizyjnych. Stałe miejsce w "Łapu capu" mają nieprzytomni dziennikarze z telewizyjnej "Kawy czy herbaty", nie panujące nad słowem i mimiką prezenterki Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego, przyjęte do pracy z ulicy głupiutkie reporterki stacji komercyjnych, wreszcie - nad wyraz pomysłowi komentatorzy sportowi. Ciekawe jak by wyglądało łapu capu dla porno produkcji telewizyjnych? interesująco!
Subskrybuj:
Posty (Atom)